Cezarego Wyszyńskiego z Fundacji Viva poznałem z pieniactwa. O nim i jego
zasługach nic nie wiem. Może wreszcie odpier***liłby się od starszego i
zasłużonego człowieka, który dla zwierząt zrobił 1000 razy więcej (może nieraz
popełnijąc błędy) i wziął się za jakąś pożyteczną robotę, np. kopanie dołów
czy coś podobnie twórczego...