sobota, 04.09.2010, 12.21
Komentarze | dodaj komentarz
Henryk Mościbrodzki
2009-01-10, 19:50
Wszystko zależy od samych spółdzielców.
Ciekawe, gdzie byli spółdzielczy - tej czy innej spółdzielni "molocha" - kiedy
na początku lat 90-tych XX wieku dzielono spółdzielnie molochy (dobrowolnie)
niemalże z mocy ustawy?
Pamiętam jak podzielono Gliwicką Spółdzielnię Mieszkaniową na kilkanaście
mniejszych spółdzielni, w większości na na tzw. osiedlowe. Gliwice w tamtych
czasach liczyły sobie około 220 tysięcy mieszkańców i jakoś to można było
przeprowadzić. Można by zadać sobie pytanie, dlaczego w jednych miastach
dokonano tych podziałów, a w innych nie? Odpowiedz jest bardzo prosta,
ponieważ w jednych miastach Spółdzielcy wdzieli sprawy w swoje ręce, a w
innych "spółdzielcy" czekali na to, że za nich zrobi ktoś inny.
Od ładnych kilkunastu lat walczę o powrót polskiej spółdzielczości do jej
pierwotnych korzeni, ale jest to walka z przysłowiowymi wiatrakami, ponieważ
tak naprawdę nikomu na tym nie zależy. Widzę tylko, że większość tzw.
spółdzielców chciałaby, żeby ich "g" posprzątali inni, najlepiej politycy, i
na tym polega tragizm spółdzielczości w Polsce.
Drodzy narzekający, proponuję zabrać się do roboty i przywrócić  nieetatowy
charakter organów spółdzielczych, głownie mam tu na myśli zarządy spółdzielni
mieszkaniowych, których członkowie wcale nie muszą być zatrudnieni w
spółdzielniach na etatach. Zarząd spółdzielni może zbierać się raz na tydzień
czy też raz na dwa tygodnie, a do kierowania bieżącą działalnością biura
spółdzielni należy zatrudnić kierownika spółdzielni, który nie będzie miał -
już - takiej władzy jak tzw. prezesi, którzy są obecnie nazywani często
"prezesami spółdzielni".
W każdej spółdzielni cała władza należy do Walnego Zgromadzenia Członków
Spółdzielni, które swoją władzą dzieli się z innymi organami spółdzielni. 
Sami spółdzielcy przekazali swoją władzę - część swoich uprawnień - na rzecz
rad nadzorczych i zarządów spółdzielni, a teraz mają pretensję do Pana Boga, o
to, że prezesi mają ich (czyli członków spółdzielni) w głębokim poważaniu. No
cóż, podobno "idiotów nie sieją, tylko rodzą się sami".
Muszę pocieszyć tych zmartwionych "idiotycznych" członków spółdzielni, że
istnieje możliwość cofnięcia nadmiernych uprawnień, których udzieli radom
nadzorczym i zarządom spółdzielni. To tylko zależy od Wasz czy będziecie
chcieli odebrać im te swoje uprawnienia, których świadomie pozbyliście się na
rad nadzorczych i zarządów.
Tych którzy chcą działać w tym kierunku zapraszam jeszcze raz na forum
animatorów autentycznej i niezależnej spółdzielczości polskiej -
http://edwardabramowski.forumowisko.net/ ponieważ w jedności jest siła.
Natomiast pozostali, niech dalej sobie narzekają widocznie mają zawód -
narzekacz.
Zapraszam również głównego bohatera tego artykułu na powyższe forum, niech tam
podzieli się z innymi użytkownikami  swoim doświadczeniem. 
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
powiadom o błędach | ustaw jako startową | copyright Stowarzyszenie Klon/Jawor | kontakt | o portalu www.ngo.pl