Komentarze
| dodaj komentarz
Henryk Mościbrodzki
2009-01-10, 19:50
Wszystko zależy od samych spółdzielców.
Ciekawe, gdzie byli spółdzielczy - tej czy innej spółdzielni "molocha" - kiedy na początku lat 90-tych XX wieku dzielono spółdzielnie molochy (dobrowolnie) niemalże z mocy ustawy? Pamiętam jak podzielono Gliwicką Spółdzielnię Mieszkaniową na kilkanaście mniejszych spółdzielni, w większości na na tzw. osiedlowe. Gliwice w tamtych czasach liczyły sobie około 220 tysięcy mieszkańców i jakoś to można było przeprowadzić. Można by zadać sobie pytanie, dlaczego w jednych miastach dokonano tych podziałów, a w innych nie? Odpowiedz jest bardzo prosta, ponieważ w jednych miastach Spółdzielcy wdzieli sprawy w swoje ręce, a w innych "spółdzielcy" czekali na to, że za nich zrobi ktoś inny. Od ładnych kilkunastu lat walczę o powrót polskiej spółdzielczości do jej pierwotnych korzeni, ale jest to walka z przysłowiowymi wiatrakami, ponieważ tak naprawdę nikomu na tym nie zależy. Widzę tylko, że większość tzw. spółdzielców chciałaby, żeby ich "g" posprzątali inni, najlepiej politycy, i na tym polega tragizm spółdzielczości w Polsce. Drodzy narzekający, proponuję zabrać się do roboty i przywrócić nieetatowy charakter organów spółdzielczych, głownie mam tu na myśli zarządy spółdzielni mieszkaniowych, których członkowie wcale nie muszą być zatrudnieni w spółdzielniach na etatach. Zarząd spółdzielni może zbierać się raz na tydzień czy też raz na dwa tygodnie, a do kierowania bieżącą działalnością biura spółdzielni należy zatrudnić kierownika spółdzielni, który nie będzie miał - już - takiej władzy jak tzw. prezesi, którzy są obecnie nazywani często "prezesami spółdzielni". W każdej spółdzielni cała władza należy do Walnego Zgromadzenia Członków Spółdzielni, które swoją władzą dzieli się z innymi organami spółdzielni. Sami spółdzielcy przekazali swoją władzę - część swoich uprawnień - na rzecz rad nadzorczych i zarządów spółdzielni, a teraz mają pretensję do Pana Boga, o to, że prezesi mają ich (czyli członków spółdzielni) w głębokim poważaniu. No cóż, podobno "idiotów nie sieją, tylko rodzą się sami". Muszę pocieszyć tych zmartwionych "idiotycznych" członków spółdzielni, że istnieje możliwość cofnięcia nadmiernych uprawnień, których udzieli radom nadzorczym i zarządom spółdzielni. To tylko zależy od Wasz czy będziecie chcieli odebrać im te swoje uprawnienia, których świadomie pozbyliście się na rad nadzorczych i zarządów. Tych którzy chcą działać w tym kierunku zapraszam jeszcze raz na forum animatorów autentycznej i niezależnej spółdzielczości polskiej - http://edwardabramowski.forumowisko.net/ ponieważ w jedności jest siła. Natomiast pozostali, niech dalej sobie narzekają widocznie mają zawód - narzekacz. Zapraszam również głównego bohatera tego artykułu na powyższe forum, niech tam podzieli się z innymi użytkownikami swoim doświadczeniem.
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

