krótko - czary mary. Znowu okazuje się, że samorząd może ale nie musi -
inicjatywa lokalna wpadnie do kosza, tam gdzie samorząd nie czuje potrzeby
współpracy z organizacjami, albo powstaną jak grzyby po deszczu organizacje
lokalnych notabli i spokojnie będą się wspierać - zawsze to coś 10tys.
Małe lokalne organizacje stoją na straconej pozycji. Popatrzcie
Koledzy/koleżanki co się dzieje z programami wiejskimi(bo to są tak naprawdę
małe lokalne organizacje) - 30% wkładu własnego do każdego konkursu - to jest
wycinanie z rynku takich organizacji w majestacie prawa. Największą porażką
jest wg mnie Leader, programy wiejskie w Urzędach Marszałkowskich. Skąd takie
organizacje mają brać takie środki? Mam wrażenie , że uprawiamy jakąś fikcję
literacką, ale może tylko mi się wydaje. Dobrze, że jest program FIO, bo to
ostania nadzieja dla małych organizacji